Przemysław Spych.   Półka pierwsza.  "Wyobraź sobie..."

 

 

         Książka "Wyobraź sobie..." już jest.  Luty 2014. Można ją dotknąć. Można poczuć zapach farby drukarskiej. Można posłuchać szelestu kartek. Co można o niej napisać? 

 

          To zbiór esejów, dla których spójnikiem są bardziej lub mniej znane fotografie, które wywarły na mnie wrażenie i przyczyniły się do różnych refleksji. 

 

          Podobno książka sięga do najgłębszych pokładów emocji czytelnika. Podobno wzbudza silne uczucia.  Podobno zakłóca spokój serc. Podobno nie należy czytać wszystkiego na raz. Podobno zostaje na długo w pamięci.

 

          Zacytuję jeszcze fragment e-maila, jaki otrzymałem.

„Słowa obrazami inspirowane.

Słowa prosto z duszy, z serca.

Dostałem po głowie tymi słowami.

Ciekawie. Wzruszająco. Inspirująco.

Dziękuję. I proszę o więcej.

Rafał Stasiak”

 

 

 

"Wyobraź sobie..."  JAK ZAMÓWIĆ?  Informacja na dole tej strony.

 

 

"Wyobraź sobie..." Miło mi będzie jeśli podzielisz się refleksją po lekturze.

 

 

"Wyobraź sobie..."  Poniżej echa, za które dziękuję. 

 

 

Miły list od Jurka Owsiaka.

 

 

 

Oto e-mail jaki otrzymałem na poczatku maja 2014 od Łukasza Olbrysia.

Witam Panie Przemku,
Kiedy człowiek myśli, że ma już w życiu jakiś punkt widzenia obrany i mniej więcej postrzega świat na swój własny sposób, to wtedy właśnie powinien wziąć do ręki "Wyobraź sobie…". Niesamowite spostrzeżenia, podparte świetnymi fotografiami, a przy tym lekki i przyjemny język plasuje tę książkę na najwyższej półce mojej małej biblioteczki. Dwadzieścia jeden oddzielnych historii. Przy jednych się uśmiechasz, przy drugich zastanawiasz, a przy kolejnych łzy wariują jak opętane. I nie przeczytasz jej szybko, o nie. Po każdym rozdziale, mimowolnie dajesz sobie czas na przemyślenia. Zamykasz książkę, zamykasz oczy, analizujesz, czujesz, rozmyślasz. Właśnie to jest fenomenem tej pozycji. I gdy już tak to wszystko umieścisz w swoim sercu, to nagle zostaje ostatnia strona i koniec. Trzy słowa. Tylko trzy. Czemu trzy? Długo się zastanawiałem po odłożeniu książki na bok. Wtedy właśnie zaczynasz zadawać pytania. Ale jak to? Zwykły człowiek? Parę fotografii? I to wszystko wstrząsa tobą jak tsunami? Jedyne co przychodzi Ci na myśl to: "Po prostu mistrz". Nie spodziewałem się. Przyznaje się bez bicia. Mówiłem sobie: " Parę fotografii, ocena okiem profesjonalisty, opowieści jak robi się dobre zdjęcia, może poradnik...?". I to właśnie było jedne z najwspanialszych rozczarowań w moim życiu. I nie ważne czy czytasz kryminały, romanse czy beletrystykę. Ta książka wpłynie na twoje postrzeganie świata i nawet sobie z tego możesz nie zdać sprawy. Ciąglę chce mi się mówić: niesamowita, wspaniała, ekscytująca, ciekawa. Ale tak naprawdę żadne z tych słów nie odda mocy jaka drzemie w tych zapisanych stronach. Moje ulubione? "Ścierwnik". Tak to było coś. Ale na tej samej, pierwszej pozycji i chyba najmocniej w sercu: "I jeden i dwa". Może dlatego, że sam byłem ratownikiem, a i dzisiaj na studiach jestem po kursach przedmedycznych. Ale przy tej historii naprawdę chciało mi się płakać. Nawet byłem załamany. Czułem to tak mocno jakbym sam tam był i kibicował strażakowi, dodawał mu otuchy i sił. Tak właśnie ta historia na mnie wpłynęła. Ale z tych ulubionych to także: "Fotografie to historie" , "Sport na fotografii" , "No i co", "Ciepły, stary koc" , "Najlepszy tata na świecie". A co z pozostałymi? Oczywiście były świetne. Ale te właśnie jakoś tak wryły się mocno w podświadomość. No więc, czytasz i czytasz, chcesz by ta chwila trwała i nagle... koniec. Chciałbym więcej. "Wyobraź sobie…" będzie ze mną już do końca życia. Będę chętnie wracał do niej i kartkował z przyjemnością, siedząc na pomoście i patrząc na zachód słońca. Ale też chciałbym złapać jak najwięcej z tych przemyśleń. Dla tego czekam z niecierpliwością na kolejne pozycje, których na pewno nie zabraknie w moim życiowym podróżnym bagażu.
Z grubsza to chyba tyle. Chociaż wiem, że pewnie nie napisałem tego o czym myślałem jedną sekundę po przeczytaniu. Ale chyba mnie Pan zrozumiał. Co za głupie stwierdzenie. Oczywiście, że mnie Pan rozumie. Zawsze. Za to dziękuję. Jest Pan moim przewodnikiem.
I jeszcze moje dwa najlepsze cytaty z tej książki. Mam je. Są w mojej głowie. Są poprostu trafne i rewelacyjne.  

"Fotograf miał nerwy na wodzy. A bóg?"- Fotografia 6. I jeden i dwa.
"I lubię też banany w czekoladzie. I lubię ptasie mleczko. To mnie nie mdli. Nie mdli mnie też moja hipokryzja."- Fotografia 16. Czekolada.
Pozdrawiam serdecznie.
Do usłyszenia

Łukasz Olbryś Giżycko

 

Po spotkaniu w bibliotece w Łodzi.

 

 

 

SMS z dnia 22.05.2014.

Jadę pociągiem na konferencję i własnie skończyłam czytać Twoją książkę. Dziękuję Ci za nią.

Sylwia Rogozińska Warszawa

 

Facebook, post z dnia 31.05.2014.

Dziś przeczytałem Twoją książkę. "Wyobraź sobie...". Tak. Każde zdjęcie sobie wyobraziłem. Ale po jej skończeniu musiałem odnaleźć te zdjęcia. Jakie odczucia? Radość, złość, wzruszenie, uśmiech, łzy. Czytałem i kręcilem głową. Zdęjcia już odnalazlem. Teraz chcę odnaleźć to, co zawarłeś w przesłaniu. Dziekuję.

Robert Owczarek Łódź

 

e-mail z dnia 28.06.2014

Witam Pana

Niedawno miałem przyjemność otrzymać Pana książkę "Wyobraź sobie..." na zawodach strażackich i chciałbym Panu podziękować za nią. Sprawy małe stały się większe a duże straciły na wartości. Będę z przyjemnością przekazywał Pana książkę moim przyjaciołom.

Ze strażackim pozdrowieniem
Zbysław Kurczyński Augustów

 

SMS z dnia 07.07.2014.

Czytam i... płaczę. Płaczę ale, czytam dalej. Choć dopiero przeczytałam o strażaku, już bardzo Ci dziękuję za książkę.

Joanna Wrzeszcz-Karpiel Strzelce Opoleskie

 

e-mail z 12.10.2014

Przeczytawszy, napiszę jedno:

W czasach gdy w baśniowych lasach masowo umierają pluszowe misie, a wśród dywanowych nalotów giną ostatni ołowiani żołnierze, z rzadka i z niemałym trudem, rodzą się piękne istoty ludzkie.
Głęboko ufam że jesteś jedną z nich.

Mariusz Zganiacz Łódź
 

e-mail z 15.10.2014

Z dużą przyjemnością przeczytałam Twoją książkę. Skończenie jednego rozdziału popychało do rozpoczęcia czytania następnego. Uroniłam również łzę ... nie jedną. Miło było stwierdzić, że niektóre aspekty życia postrzegamy podobnie, my hipokryci.
Joanka Petera Łódź

 

e-mail z 26.10.2014

Gdy trzymałem w ręku małoważącą, niepozorną książeczkę, wręczoną mi przez serdecznego przyjaciela z Białegostoku, nie wiedziałem oczywiście, co mnie czeka... Teraz wiem, że to był początek podróży. Podróży w nieznane głębie mojej duszy. Jednej z tych wypraw, gdy podejmujesz decyzję intuicyjnie, z chęci przygody. Wsiadasz i już od początku wiesz, że nie wrócisz taki sam. Coś się w Tobie zmieni, na pewno.
 

Wreszcie czytam o tym, co w codziennym zabieganiu nie ma szansy wypłynąć na wierzch postrzegania. O tym, co moja męska natura chowa głębiej, żeby nie przeszkadzało. Uczucia, emocje, przeżycia... Tak dużo. Tak mocno. Za dużo na jeden raz.

Najbardziej zaskakujące były reakcje na słowa, podane w tak inny niż zazwyczaj sposób i w specyficznej kolejności. Łzy duszy, w podziwie i buncie, w zachwycie i żalu. Strach, przerażenie, ból, ale też radość, wzruszenia szarpiące serce i duszę. Nie sądziłem, że jeszcze tak mocno mogę odczuwać.
 

Bardzo mi się podobało, że nie było w książce fotografii. Uruchomiona maszyna wyobraźni wymalowała niesamowite obrazy. Każdy czytający ma swoje, te najlepsze. I o to chodzi.
Później konfrontacja ze zdjęciami oglądanymi w internecie. I kolejna odsłona - Twój punkt widzenia. Analiza szczegółów, na które nie zwróciłbym uwagi. Niesamowite doświadczenie. Świadomość, jak wiele nam umyka bez uważności odpowiedniej...
 

Pan Bóg przemawia przez ludzi. Lubi to robić niebanalnie, aby wyzwanie było odpowiednie. Z szacunku dla nas... Tutaj Jemu to się bardzo udało. Przepraszam, WAM to wyszło znakomicie.
Za to dziękuję Tobie. Też za to, że ludzie są dla Ciebie ważni. Że tę ważność potrafisz pokazać.
Przecież przywykliśmy już mocno do nadmiaru informacji o bólu i cierpieniach przelewających się przez głośniki radia, czy telewizora. W gonitwie codziennej ginie kontrast, obrazy się zlewają.
Jak się zatrzymać? Jak zauważyć prawdziwe przeżycia tego obok nas, Chrystusa czyli?
Jednak znalazłeś sposób. Prosty, skuteczny. Ożywczy...
 

Teraz mam w swoim kufrze kilka obrazów z przeżyciami więcej. Sięgnę do wszystkich chętniej, nawet do tych starszych - na dnie, niezbyt często oglądanych. Dałeś mi odwagę.
 

Już teraz czekam na ten czas który przyjdzie, kiedy wrócisz z podróży. Gdy spróbujesz coś dopasować, coś z czymś połączysz, coś do czegoś dodasz... Już teraz wiem, że chcę tego dotknąć.

pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję
Marek Ziółkowski Radom
 

Facebook. Korespondencja z dnia 11.11.2014

Twoją książkę przeczytałam i jest... piękna, wzruszająca i pełna emocji.
Dla mnie jest to książka o nauce fotografii.

Maria Herszel Łódź

 

e-mail z 16.11.2014

Jak przeczytałam pierwszy raz „Wyobraź sobie…” miałam niedosyt związany z brakiem zdjęć. Choć dobrze wiedziałam dlaczego tak jest - znam Cię i wiem, że potrafisz pobudzić do myślenia i działania. Niektóre z opisywanych przez Ciebie zdjęć znałam, ale niektóre były dla mnie zagadką. Natychmiast po przeczytaniu rozdziału szukałam ich w internecie. Wiem, że nie tylko zdjęcie były ważne ale to, jak bardzo są związane z ludźmi i emocjami bliskimi nam wszystkim.


Ta książka to dwadzieścia jeden cudownych opowieści o nas samych, życiu i naszych zachowaniach. Warto pokłonić się nad tym szczególnie w tych "zapędzonych" czasach.
Przemku ciągle wracam do tych opowieści i to mnie wycisza.

Agnieszka Olbryś Giżycko

 

List ręką pisany niemłodą z 02.01.2015

 

 

Pani Genowefo. Bardzo mi miło, że podzieliła się Pani refleksją po przeczytaniu tej małej książeczki. Szczególnie dziękuję za ręczne pismo - to wyjątkowe w tych czasach. Kłaniam się i dalej biorę się do pracy.

Przemysław Spych

 

e-mail z końca roku 2014

Przemku
Dziękuję za możliwość zatrzymania w kadrze moich uczuć i emocji. Stop - koncentracja - skupienie - kontemplacja - modlitwa. Choć życie jest wielowątkowe, zatroskanie o przekaz „ojciec – dziecko” (zaniedbywany dziś - tu biję się w swoją pierś) jest równie istotny jak przetrwanie.

Mój smyk wchodzi w wiek 16 lat i „pasie się na swoich łąkach”. Poznał moją złą i dobrą stronę. Nie ulepiłem jego charakteru według swojego idealnego wzorca i dawno już przestałem odganiać muszki z jego nosa. Nie chciałem i nie chcę przesadzać ani przesładzać. Nie jestem ani twardy, ani miękki. Zgodnie z najwyższym wzorcem daję mojemu synowi wolność wyboru. Czy w swojej samodzielności nie zatopi się w głupocie, próżności i egoizmie? Są przesłanki, które radują moje serce. Często wracam myślami do swojego dzieciństwa i dojrzewania. Mój ojciec, choć nie prowadził mnie cały czas za rączkę, to był i  dziękuję mu za to że był, że trwał w swojej etycznej postawie, że powiedział mi czasem to i owo.

Każdy moment w naszym życiu może być uchwycony w kadrze przemijania i narodzin. Dziękuję.

Grzegorz Sławiński Szczecin.

 

e-mail z dnia 19.02.2015

Książka fantastyczna - nie trzeba nic sobie wyobrażąć  -  bo wszystko po prostu widać. Wciągająca lektura, wobec której nie sposób  być obojętnym. Plastyczne wizualizacje, którymi operuje autor są magiczne. Po zamknięciu książki, pozostaje niedosyt i smutek, że to koniec. Choć wierzę gorąco, że to nie   WSZYSTKO. Czekam na więcej.
Dorota Świdlik Kalisz.

 

Facebook. Korespondencja z dnia 16.03.2015

Opowieści przeczytałem i wyobraziłem sobie wszystko, trochę po swojemu. Najbardziej dotarły do mnie wspomnienia o dziadku. Każdy z nas miał dziadka lub wciąż ma. Tęsknię za nim i Ty mi o nim przypomniałeś. Przypomniałeś mi też o latach młodości, choć stary jeszcze bardzo nie jestem. Miłe i cenne wspomnienia. Przypomniałeś o dzieciach, które są cenne, i które trzeba chronić mimo trudnych czasem chwil wychowawczych. Zwłaszcza posiadając więcej niż jednego urwisa. Przypomniałeś mi też trochę o górach, za którymi strasznie tęsknię. Gdybyś kiedyś chciał posiedzieć w górach odpoczywając po wędrówce i pogapić sie w dal "bez celu" to weź mnie ze sobą. Obiecuję, że nie będę przeszkadzał... 

Jakub Szymoniak Łódź

 

Po spotkaniu w Polskiej Akademii Nauk o/Łódź

 


 

e-mail z dnia 11.05.2015

Panie Przemku muszę powiedzieć że jestem pod olbrzymim wrażeniem książki. Niestety nie mam Pańskiego talentu literackiego więc powiem tylko “chapeau bas”. Czekam na następną a tę z wielką dumą, że znam osobiście autora, przekazuję do czytania moim przyjaciołom.
Serdecznie pozdrawiam

Krzysztof Woch  Łódź

 

e-mail z dnia 28.08.2015

"Malutka dziewczynka z pięknym noskiem". Taak, widzę ją. Niczego więcej widzieć już nie chcę! Rzeczywiście, prześliczna. Panie Przemku dziękuję za te niewidoczne, a jak przejrzyste obrazy. Szczególne podziękowania za żywe fotografie cierpliwego, odpowiedzialnego ojcostwa w "magicznym ogrodzie Agnieszki i Jarka ".

Pozdrawiam serdecznie.

Elżbieta Grzymała  Giżycko

 

e-mail z dnia 26.09.2015

I cóż też Pan narobił? Dostałam książeczkę. Mała, więc biorę w niedzielę "do podusi". I czytam do północy. Niby cienka, ale szybko przeskoczyć się nie da. Wciąga. Pierwszy raz oglądam zdjęcia oczami własnej wyobraźni. Poprzeczka wisi wysoko. 

Ewa Szcześniak Łódź

 

e-mail z dnia 09.11.2015

Wyobraź sobie... jak głośny potrafi być głos fotografii, jeśli skłania Autora do rozmowy z przeszłą czasoprzestrzenią? Wyobraź sobie... jak czuła jest wrażliwość Autora, że składa on dwadzieścia jeden tak żywych relacji? Wyobraźcie sobie..., bohaterowie zdjęć, które w przyszłości zachwycą Przemysława Spycha, że jesteście światem, któremu przygląda się Artysta. Fotografia jest przyborem pamięci. W przypadku "kilku opowieści o wodzie, o trawie, o lesie, o śmierci i o świecie" jest także przyborem wyobraźni. I to jest zachwycające. To lektura o człowieczeństwie. Można przy niej zejść głęboko w siebie.

Joanna Storczewska-Segieta  Sosnowiec

 

e-mail z dnia 24.112015

Lubię fotografię, lubię robić zdjęcia i je oglądać, ale do tej pory nigdy nie zastanawiałam się nad nimi do tego stopnia. Po prostu pstryk, pstryk… Nie interesowałam się kto dane zdjęcie zrobił, jakie emocje chciała przekazać, w jakich okolicznościach je zrobił. Byłam gapiem. Chciałabym podziękować za otwarcie oczu, Pana książka zmusiła mnie do uruchomienia wyobraźni. Czytałam o zdjęciach, których większości nie znałam, wyobrażałam sobie co przedstawiają, w jakiej sytuacji powstały, jakie przekazywały emocje. Znalazłam je w większości i choć często różniły się od moich „zdjęć” w głowie, nie rozczarowywały . W ten sposób dostałam z jednego zdjęcia 3 historie, moją, Pana i autora zdjęcia.

To było bardzo ciekawe doświadczenie.

Lucyna Nieznańska Łomża

 

e-mail z dnia 25.112015

Przeczytałam. Refleksje bliskie mojemu sercu. Jakby nawet moje własne. Wątpliwości również. Myślę też o tym, że na świecie jest strasznie dużo zła, jak to określają poeci - świat to kupa gówna. Że nie sposób myśleć o tym długo, bo otworzenie horyzontu jest tak bardzo bolesne, tak trudne, że nie sposób tego objąć rozumem, a emocje powodują że nie ma spokoju, wyobraźnia galopuje,  spać nie można. Oczywiście najłatwiej jest powiedzieć, że lepiej spać spokojnie nie myśląc o krzywdzie, wojnach, głodzie na świecie. I jeszcze mam problem z myśleniem o wojnie. Nie mogę myśleć o szczegółach, bo mi się potem śni i budzę się z wrzaskiem. Ja jestem przekonana, że boga nie ma, nie w tym świecie. (…)

 

Nie naprawię świata, ale mogę nie czynić więcej zła. Staram się więc żyć świadomie, być uważna na drugiego człowieka, nie robić nikomu krzywdy, pomagać, nie oceniać, nie krytykować, akceptować, udzielać empatii. Staram się, chociaż czasem nie wychodzi. Kultywuję bliskość z bliskimi, radość z współistnienia z ludźmi, ze światem, z naturą. Zatrzymuję się. Nie pędzę jak nie muszę. Cieszę się, że żyję. Narzekam tylko na zimno. Staram się wzbogacać swoje wnętrze i wzbogacać świat innych ludzi. Czerpać radości z prostych rzeczy. Zwracam uwagę na to co jem i staram się nie wpierdalać. Szukam rozwiązania w naturze, to mi pomaga bo odnajduję spokój, przestrzeń dla myśli, oddech i wtedy znajduję odpowiedzi na pytanie kim jestem i czego potrzebuję. Nie umiem tego zrobić na kanapie.

Fotografia jest dla mnie dobrym materiałem do pracy. Jest taki test psychologiczny, gdzie osoba badana patrząc na fotografię ma opowiedzieć jaką sytuację przedstawia, co do niej doprowadziło i co zdarzyło się potem. Jest to test projekcyjny. (…)

 

Zawsze wiedziałam, że powinieneś mieć dzieci, najlepiej dużo, pamiętasz jak rozmawialiśmy na ten temat. W twojej analizie omawianych zdjęć też to widać. Cieszę się, że możesz mieć takie doświadczenie, według mnie najpiękniejsze na świeci. Na pewno będziesz najlepszym tatą na świecie. To też  jest kwestia wyboru człowieka, jakim rodzicem chce być. (…)

 

Tak, ludzie robią okropne rzeczy, które nam się w głowie nie mieszczą i nie możemy uwierzyć, że tak można. Można. Na to żeby tak było pracuje wiele czynników. One odczłowieczają, powodują zanik uczuć wyższych, refleksji, sumienia – zabijają człowieka. Człowiek nie-zabity popełnia samobójstwo z powodu nadwrażliwości na zło świata. Człowiek zabity w środku człowieka wsadza dziecko do beczki. I następne, i następne. Zabicie człowieka ma rożne formy. Zło rodzi zło. Gdybym miała wydawać opinie sądowa na temat psychologicznej oceny takiego czynu to tak bym to ujęła. Ale dobrze, że mi się nie trafiło. (…)

 

Tyle mi się urodziło na potwierdzenie tego jak rozumiem twoje przemyślenia i jak są mi bliskie. I że zmierzamy w tym samym kierunku. Mam wrażenie że tłoku nie ma.

Pozdrawiam cieplutko.  

Ewa Czubińska Łódź

 

e-mail z dnia 06.03. 2016

WYOBRAŹ SOBIE, że wczoraj odbyłam niesamowitą podróż w ciągu godziny. Nie mogłam się zatrzymać, każde kolejne zdanie rodziło niesamowitą ciekawość i stwarzało w wyobraźni obrazy tak realne, że aż trudno uwierzyć. Z każdym następnym wersem niecierpliwiłam się, aby zobaczyć i WYOBRAZIĆ SOBIE kolejny obraz i kolejny. A emocje? Łzy, uśmiech i wiele innych, a przede wszystkim konkluzja, jestem szczęśliwa tu i teraz. Dziękuję.

Pani M (prosiła o anonimowość)

 

post z dnia 27.06.2016

Nigdy nie podejrzewałem, że zainteresuje mnie (i tak silnie miejscami poruszy) książka, która będzie dotyczyć zdjęć. 21 fotografii dokładnie. "Wyobraź sobie..." to książka, która długo czekała w kolejce do przeczytania, ale gdy w końcu się za nią wziąłem, to całość przeczytałem jednym tchem. To jest niesamowite jak bardzo może galopować ludzka wyobraźnia, gdy opisuje się jej konkretne zdjęcie, ale najważniejsze szczegóły zostawia często na jej koniec. Jednak to nie wyobraźnię ta książka najbardziej porusza. To emocje są tutaj na pierwszym miejscu.

„Zapach skoszonej trawy”, po tej historii długo nie mogłem przewrócić kartki na następną. Długo siedziałem i wpatrywałem się w… sam nawet nie wiem w co. W ścianę? W pustkę? O co to ja się złościłem ostatnio na dzieci?

Od czasu przeczytania tej historii mam dużo większy dystans do codziennych spraw. Mam też dużo większą wdzięczność. Wdzięczność za to, że jestem. Że moja żona jest. Że moje dzieci są. Że jesteśmy razem, ze sobą, przy sobie. Że możemy na siebie liczyć.

To jedne z najważniejszych historii jakie przeczytałem w moim życiu. 

Kamil Nowak  blogojciec.pl

 

e-mail z  13.12.2016

(…) Teraz w kierunku Twojej książki.  Zabrało mi to trochę czasu, bo ona robi takie wrażenie, że nie chciałam przeczytać jej jednym tchem. Zrobiłam z niej coś w rodzaju „Modlitwy żaby” Anthony de Mello. Jeden rozdział co jakiś czas plus przemyślenia. Potem szukałam tego zdjęcia z Twojego opisu, w oryginale, czy i jak pokrywa się z moim wyobrażeniem. (…)

Twoja książka cudownie trafia do wyobraźni czytelnika, maluje świat kolorami i historią. Krótkie rozdziały dają możliwość zrobienia tej wręcz potrzebnej pauzy na przemyślenia. W mojej biblioteczce zajmuje ona miejsce obok „Modlitwy o deszcz” Wojtka Jagielskiego i „Polska odwraca oczy” Justyny Kopińskiej i czeka aż Gabi dojrzeje psychicznie do tych perełek. Bardzo Ci dziękuję, że chciałeś coś takiego stworzyć. (…)

To jeszcze raz wyobraź sobie (…) matkę z 4,5 letnią dziewczynką, są ze sobą bardzo zżyte. Matka kocha ją bezgranicznie i uczy jak być silną i pozostawać w zgodzie z otaczającym ja światem (…)

Małgosia Ponińska gdzieś w Szwecji

 

e-mail z 13.02.2017

Szanowny Panie Przemku.

Z dzieciństwa, zachowałam dużo pięknych wspomnień. Jednym z nich, był fakt, że tata się wspinał.

Miał wiele zdjęć ze skałek, a w jednej szafie stał duży plecak „alpinusa”.  Tata, miał również przyjaciela, z którym się wspinał. Przyjaciel ten,  miał w domu kolorowe chorągiewki modlitewne, które przywiózł z nieistniejącego wtedy dla mnie kraju. Dzięki niemu, w moim pokoju wisiało zdjęcie ślicznej dziewczynki z Nepalu.

Kiedy jest się dzieckiem, wszystko wydaje się większe i lepsze. Kiedy przypadkiem, znajdzie się w swojej byłej podstawówce, która wydawała się ogromna, ona nagle w oczach maleje.

Więc, mam takie wspomnienie o Panu, przyjacielu moich rodziców, który opowiada.

Pamiętam, że nie chciałam żeby Pan przestał mówić. Dzisiaj, po przeczytaniu ,,Wyobraź sobie” , po tylu latach, chyba wiem dlaczego.

Odwrotnie, niż z moją podstawówką, którą odwiedziłam po 8 latach, gdzie ściany się skurczyły, a sala od polskiego stała się klitką, świat w tych opowieściach się rozszerza. Świat, który jest zły i piękny jednocześnie - trzeba tylko patrzeć. Pan, patrzy na świat oczami fotografa, który za chwilę zrobi zdjęcie. Mam nadzieję, że będzie mi dane, przeczytać lub zobaczyć więcej tych migawek.

 Serdecznie pozdrawiam,

 Alicja Jadwiga Graczyk  Łódź

 

 

Jak zamówić książkę.

"Wyobraź sobie..."

Rok wydania 2014

Wydawnictwo Hamal

ISBN 978-83-928867-7-8

Format: 167 x 230 mm

Liczba stron: 88

Oprawa miękka

 

          Zamówenia można kierować do mnie lub bezpośrednio do dystrybutora książki, do firmy "ITD Collection".  Książka kosztuje 29 zł. Plus koszt wysyłki. Oto adres dystrybutora:

"ITD Collection"

Łódź; ul. Morgowa 21

e-mail: zaproszenia@zaproszenia-itd.pl